- A niby to ja jestem niecierpliwa... - westchnęła Sara, widząc mnie nerwowo zerkającą w zegarek.
- Bo Ty nie wyczekujesz jego powrotu z niecierpliwością - sarknęłam w odpowiedzi.
- Też się nie mogę doczekać - i jak na zawołanie rozbrzmiał się mój telefon.
~ Monachium wita! ~ zawołał radośnie.
- Już mamy jechać?
~ Co to za pytanie? Czekamy na Was! ~ na mojej twarzy rozkwitł szeroki uśmiech.
- Za jakieś piętnaście minut jesteśmy - po ostatnim słowie się rozłączyłam.
- Kierunek lotnisko? - spytała retorycznie. Podniosłam się z krzesła i zgarnęłam kluczyki z szafki, jednocześnie ubierając buty. Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do auta Holgera.
Na lotnisku byłyśmy dziesięć minut potem. Chwilę zajęło nam szukanie chłopaków, ale udało się. Pewnie gdyby Sara się nie odezwała, to nawet by nas nie zauważyli.
- Tak bardzo się stęsknili za nami! - fuknęła, krzyżując dłonie na piersiach. Chcąc udać urażoną także to uczyniłam.
- Oj Saruś.. - Mandzu podszedł do niej i pochylił się nad nią, składając słodki pocałunek na jej ustach. Holger stanął przede mną i przytulił mnie na powitanie.
- Tęskniłem - szepnął mi na ucho. Zarzuciłam mu ręce na szyję. Nawet udawanie obrażonej na niego mi nie wychodziło. - Ibiza się udała? - zachichotał.
- A Wasz zakład jak poszedł? - odparłam mu pięknym za nadobne. Zaśmiał się i odwrócił w stronę Mandzukicia, który dalej całował się z moją przyjaciółką.
- My przebrnęliśmy, gorzej z Xherdanem, bo spękał... Skoro się udało, to możemy... - urwał, uśmiechając się zadziornie.
- Najpierw wróćmy do domu - cmoknął mnie delikatnie w usta i opuścił jedną rękę.
- Tee, państwo Mandzukic! - odsunęli się od siebie, a na twarzy dziewczyny zakwitł lekki rumieniec. - Wracamy do domu.
***
Minęły trzy miesiące, w trakcie których za dużo to się nie działo. No może to, że Bartka odesłali do Polski, gdzie miał proces, w którym wszystko wyszło na jaw. Moje porwanie, pobicie się z Holgerem (o dziwo obyło się bez afery na pół Europy) i groźby kierowane pod moim adresem. Skazali go na pół roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat, a dodatkowo dostał dożywotni zakaz zbliżania się do mnie. Nawet się go trzyma.
A co u nas słychać? A dobrze. Zachowujemy się tak, jakby tamte lata rozłąki nie miały miejsca.
Zuza związała się z Xherdanem. W sumie już po kilku dniach od przylotu chłopców z Doha, widziałam ich trzymających się za ręce. Przez to zrozumiałam, o co chodziło Holgerowi z tym, że Xherdan "spękał", haha.
Sara poświęciła się swojej pasji i otworzyła studio fotograficzne, które świetnie się prowadzi. Także bardzo dobrze układa się jej z Mandzukiciem.
A ja? Holger przekonał mnie, bym podjęła pracę dla fcb.tv . Była to dobra decyzja, chłopcy uwielbiają przeprowadzać ze mną wywiady. Jeżdżę z nimi na praktycznie każdy mecz wyjazdowy, więc Holger nie narzeka, że nie mam z kim spędzać czasu, gdy jest poza domem.
Staram się utrzymywać z ciocią z Polski. Po moim wyjeździe relacje z nią uległy poprawie, częściej ze sobą rozmawiamy. Może i przez telefon, ale rozmawiamy.
Każde z nas jest zadowolone. Czego chcieć więcej?
_______________________________
A oto epilog.
2.02.2014 - 14.08.2014 r. Cztery miesiące i dwanaście dni. Odjąć dwa okresy, kiedy to nie publikowałam postów. Łącznie 50 dni (nie, nie liczyłam, haha:):) ) 209 komentarzy, 3,539 wyświetleń (jak na chwilę obecną, kiedy to oddawałam ten post Wam do przeczytania) Wzloty i upadki, ale warto było. Kolejny blog, przy którym pamiętam, jak to wpadł na niego pomysł i tytuł, haha, dzięki tata :p XD Przy każdym blogu oddaję część siebie, ten nie jest wyjątkiem.
Jagódko kochana, tu nie będzie Holgiego/Lenki Juniorka ;) Ale nie martw się, jak go pisałam, to też chciałam wplątać maluszka :3
Chcę Wam niezmiernie podziękować za trwanie ze mną przez ten czas. Za to, że czytałyście i komentowałyście moje wypociny. Może będziecie chciały mnie zabić, a może nie? Nie wiem, zależy to TYLKO od Was :)
Dziękuję, kocham Was <3
Dominika, którą znajdziecie teraz na Mit liv, mine valg i Kaempf und ein Gewinner sein oraz na blogach, które planuję
Pożegnajcie się z tymi przystojnymi panami, może z niektórymi się jeszcze zobaczymy w niedalekiej przyszłości! :)






Cudowne zakonczenie! Wszystko takie idealne awww <3
OdpowiedzUsuńFajnie, że wszystko się ułożyło, że zaczęła pracę no i że również Sara i Zuza znalazły swoje drugie połówki :)
Pozdrawiam i życzę weny na pozostałych blogach :*
Idealnie to zakończyłaś i podsumowałaś, naprawdę :)
OdpowiedzUsuńAż mi się łezka w oku zakręciła :') Jesteś jedną z moich ulubionych bloggerek <3 Życzę szczęścia, w pozostałych blogach i mam nadzieję, że będziesz mnie na bieżąco informować, buziaki i pozdrawiam :*
Cudowne, boskie, idealne ❤
OdpowiedzUsuńKocham twoje blogi :D
Życzę weny do następnych opowiadań :D❤
Szkoda ze juz koniec :(
OdpowiedzUsuńA myślałam, że będzie ;D
OdpowiedzUsuńNo ale cóż, ważne że są szczęśliwi :D <3
Epilog cudowny, przepiękny ♥
Ty oczywiście wiesz, że będę wracać do tego cuda <3
DZIĘKUJE ZA TAK PIĘKNE OPOWIADANIE ♥
Buziaki ;*
ps. przepraszam, za taki krótki, ale czas mnie goni ;c
Fajny epilog :)
OdpowiedzUsuńTylko szkoda, że już koniec :(
jejku, cudowny epilog<3
OdpowiedzUsuńprzywiązałam się do tego bloga, naprawdę
szkoda, że już koniec:(