*Lena*
Chciałam wysłać mu wiadomość, byśmy się spotkali przy rynku. Sara się sprzeciwiła, twierdząc, że same nie damy rady. Poradziła mi, bym udała się z tym na policję. Zarzekła się, że będzie mi towarzyszyć, a jakby co, to nawet i złoży swoje zeznania.
Chciałam wysłać mu wiadomość, byśmy się spotkali przy rynku. Sara się sprzeciwiła, twierdząc, że same nie damy rady. Poradziła mi, bym udała się z tym na policję. Zarzekła się, że będzie mi towarzyszyć, a jakby co, to nawet i złoży swoje zeznania.
- Sama z chęcią bym go załatwiła - mruknęła, gdy kierowałyśmy się na komisariat.
- Się nie zapędzaj, bo jeszcze i Tobie coś się stanie.
- Tak we mnie wierzysz - fuknęła, zakładając ręce na piersi.
- Wierzę no, ale nie chcę by Ci się coś stało przeze mnie.
- Przyznaj, nie wierzysz we mnie.
- Sara... - zaczęłam, na co oberwałam w ramię. - I tak mnie kochasz.
***
Po wizycie na komisariacie i złożeniu zeznań za radą funkcjonariuszy, miałam się z nim spotkać. Oczywiście będę pod ich czujnym okiem, a ci mają go złapać. Sarze trochę przeszło, ale nadal miała mi za złe to, że w nią nie wierzę. Nie rozumiałam tego, że się o nią martwię, bo on jest nieobliczalny i może jej także wyrządzić krzywdę... Od razu przypomniał mi się wieczór w Gdańsku, kiedy to bił się z Holgerem...
- O której masz się z nim spotkać? - spytała.
- Szesnasta - odruchowo spojrzałam na zegarek. Kilkanaście minut po trzynastej.
- Chcesz coś porobić w międzyczasie?
- Nie wiem... A Ty masz jakiś pomysł?
- Może coś obejrzymy? - zasugerowała, a ja jej przytaknęłam. Polka podeszła do szafki z filmami i wyciągnęła jeden z nich. - Co powiesz na ten? - trzymała w ręku opakowanie od Skyfall'a.
- Może być. Pójdę zobaczyć, czy zostało jakieś niezdrowe jedzenie - zachichotałam, przechodząc do kuchni. Przegrzebałam chyba każdą szafkę w pomieszczeniu, by znaleźć raptem dwie paczki żelek i słoik Nutelli. Wróciłam ze "zdobyczami" do przyjaciółki i przysiadłam się obok niej. Wcisnęła 'play' i przed naszymi oczami ukazała się czołówka.
***
Film skończył się na jakieś czterdzieści pięć minut przed planowaną akcją. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Trzydzieści minut potem byliśmy już przed lokalem, po chwilę zajechali policjanci, którzy mieli go ująć.
- Poczekasz tu na mnie, prawda?
- Jasne, przecież wiesz. Jakby co, to potem się z nim policzę - dodała, na co przewróciłam oczami. Ktos puknął w szybę. Był to jeden z komisarzy. Opuściłam szybę i wsłuchałam się w to, co ma mi do zakomunikowania:
- Proszę nie zwracać na nas uwagi. Kiedy przyjdzie pora, wkroczymy do akcji.
- Dobrze - odparłam, a ten oddalił się i wszedł do środka wraz z drugim mężczyzną. - Na mnie też czas.
- Dasz radę, wierzę w Ciebie - przytuliła mnie do siebie.
- Dzięki - cmoknęłam ją w policzek i wysiadłam z pojazdu.
Weszłam do środka. Przy barze zauważyłam policjantów. Delikatnie skinęłam głową i zajęłam miejsce przy jednym ze stolików. Nie było za dużego ruchu, mimo szczytu upalnego dnia. Kilka minut później drzwi się otworzyły, a w nich stanął mój były. Z uśmiechem wymalowanym na twarzy podszedł do mnie i zajął miejsce przy stoliku.
- Cieszy mnie to, że wyraziłaś chęci spotkania się ze mną.
- Chce tylko wiedzieć, czemu mieszasz się w moje życie.
- Ja się nie czepiam. Po prostu jestem pewien, że powinnaś je ze mną dzielić, a nie z tym piłkarzykiem.
- Nawet tak na niego nie mów - syknęłam.
- Niby dlaczego? Zajmujesz się dziennikarstwem, wiesz, ilu piłkarzy zdradza swoje dziewczyny. Myślisz, że on jest taki święty?
- Nie będziesz go oczerniał! A na pewno nie przy mnie! - podniosłam się z krzesła z zamiarem wymierzenia mu siarczystego policzka. Niestety nie udało mi się, bo z łatwością mnie powstrzymał, chwytając moje nadgarstki w swoje ręce.
- I tak będziesz ze mną. Już tego dopilnuję - przycisnął mnie do ściany, próbując mnie pocałować, jednak to policja była szybsza i w porę go powstrzymała.
- Jesteś zatrzymany pod zarzutem naruszania prywatności pani Losensky - rzekł jeden z nich po angielsku, by ten frajer mógł go zrozumieć.
- Ty suko! Nasłałaś na mnie psy?! - wrzeszczał, chcąc im się wyrwać, jednak mało skutecznie. Sprawnie wyprowadzili go z lokalu. Ja także wybiegłam, kierując się do samochodu, przy którym stała moja przyjaciółka. - Jeszcze mnie pożałujesz!
- Żebyś zaraz Ty nie pożałował! - krzyknęła Sara, mierząc go wrogim spojrzeniem. Wtuliłam się w nią, by pohamować jej wojownicze zapędy. - Nawet nie wiesz z jaką chęcią obiłabym mu ten ryj.
- Nie Saruś, nie. Jedźmy już do domu, proszę - lekko mnie ścisnęła, by po chwili puścić, byśmy stąd jak najszybciej odjechały. Powinnam mieć już chyba spokój. Nareszcie.
- Nie wiem... A Ty masz jakiś pomysł?
- Może coś obejrzymy? - zasugerowała, a ja jej przytaknęłam. Polka podeszła do szafki z filmami i wyciągnęła jeden z nich. - Co powiesz na ten? - trzymała w ręku opakowanie od Skyfall'a.
- Może być. Pójdę zobaczyć, czy zostało jakieś niezdrowe jedzenie - zachichotałam, przechodząc do kuchni. Przegrzebałam chyba każdą szafkę w pomieszczeniu, by znaleźć raptem dwie paczki żelek i słoik Nutelli. Wróciłam ze "zdobyczami" do przyjaciółki i przysiadłam się obok niej. Wcisnęła 'play' i przed naszymi oczami ukazała się czołówka.
***
Film skończył się na jakieś czterdzieści pięć minut przed planowaną akcją. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Trzydzieści minut potem byliśmy już przed lokalem, po chwilę zajechali policjanci, którzy mieli go ująć.
- Poczekasz tu na mnie, prawda?
- Jasne, przecież wiesz. Jakby co, to potem się z nim policzę - dodała, na co przewróciłam oczami. Ktos puknął w szybę. Był to jeden z komisarzy. Opuściłam szybę i wsłuchałam się w to, co ma mi do zakomunikowania:
- Proszę nie zwracać na nas uwagi. Kiedy przyjdzie pora, wkroczymy do akcji.
- Dobrze - odparłam, a ten oddalił się i wszedł do środka wraz z drugim mężczyzną. - Na mnie też czas.
- Dasz radę, wierzę w Ciebie - przytuliła mnie do siebie.
- Dzięki - cmoknęłam ją w policzek i wysiadłam z pojazdu.
Weszłam do środka. Przy barze zauważyłam policjantów. Delikatnie skinęłam głową i zajęłam miejsce przy jednym ze stolików. Nie było za dużego ruchu, mimo szczytu upalnego dnia. Kilka minut później drzwi się otworzyły, a w nich stanął mój były. Z uśmiechem wymalowanym na twarzy podszedł do mnie i zajął miejsce przy stoliku.
- Cieszy mnie to, że wyraziłaś chęci spotkania się ze mną.
- Chce tylko wiedzieć, czemu mieszasz się w moje życie.
- Ja się nie czepiam. Po prostu jestem pewien, że powinnaś je ze mną dzielić, a nie z tym piłkarzykiem.
- Nawet tak na niego nie mów - syknęłam.
- Niby dlaczego? Zajmujesz się dziennikarstwem, wiesz, ilu piłkarzy zdradza swoje dziewczyny. Myślisz, że on jest taki święty?
- Nie będziesz go oczerniał! A na pewno nie przy mnie! - podniosłam się z krzesła z zamiarem wymierzenia mu siarczystego policzka. Niestety nie udało mi się, bo z łatwością mnie powstrzymał, chwytając moje nadgarstki w swoje ręce.
- I tak będziesz ze mną. Już tego dopilnuję - przycisnął mnie do ściany, próbując mnie pocałować, jednak to policja była szybsza i w porę go powstrzymała.
- Jesteś zatrzymany pod zarzutem naruszania prywatności pani Losensky - rzekł jeden z nich po angielsku, by ten frajer mógł go zrozumieć.
- Ty suko! Nasłałaś na mnie psy?! - wrzeszczał, chcąc im się wyrwać, jednak mało skutecznie. Sprawnie wyprowadzili go z lokalu. Ja także wybiegłam, kierując się do samochodu, przy którym stała moja przyjaciółka. - Jeszcze mnie pożałujesz!
- Żebyś zaraz Ty nie pożałował! - krzyknęła Sara, mierząc go wrogim spojrzeniem. Wtuliłam się w nią, by pohamować jej wojownicze zapędy. - Nawet nie wiesz z jaką chęcią obiłabym mu ten ryj.
- Nie Saruś, nie. Jedźmy już do domu, proszę - lekko mnie ścisnęła, by po chwili puścić, byśmy stąd jak najszybciej odjechały. Powinnam mieć już chyba spokój. Nareszcie.
*Holger*
Lena zadzwoniła do mnie z samego rana.
~ Mam wspaniałą wiadomość! - pisnęła podekscytowana.
- Mów, szybko, o co się rozchodzi - mruknąłem, bo połowa towarzystwa z mojego pokoju jeszcze spała.
~ Złapali Bartka! Nie obędzie się bez procesu, ale najważniejsze, że się odczepi!
- Jak? Kiedy?
~ Wczoraj. Za poradą Sary poszłyśmy po tym SMS'ie na policję, a oni po niewielkiej akcji w kawiarni go czapnęli.
- Cudowna wiadomość!
~ A teraz słuchaj, bo to mnie rozbroiło... Policja wyprowadza Bartka, przed lokalem czekała Sara... Jak go zobaczyła, to miała się na niego rzucić! I gdyby nie ja, to chyba by trafił do aresztu z poobijaną twarzą ~ zaczęła się śmiać, ja podobnie. Shaqiri z głośnym jękiem obrócił się na drugi bok.
- Ups, obudziłem Xherdana.
~ To Wy jeszcze śpicie?
- Tylko Shaq. Siedział do późna i debatował z Zuzą na balkonie. - spojrzał na mnie zaspany. - Myślisz, że nie wiemy? - zwróciłem się do niego, a ten pokazał mi język.
~ A to podrywy na obozie!
- Teee, przestańcie mnie lepiej obgadywać! - fuknął.
- Dobra... Ja na razie kończę, udobrucham go jakoś. Pa, kocham Cię.
~ Ja bardziej, papa ~ rozłączyła się.
- Mogłeś chociaż pójść do innego pomieszczenia. Też zacznę Cię obgadywać... Mario! - zawołał na widok Mandzukicia, który wszedł do pokoju.
- Nie, najpierw ja muszę mu coś powiedzieć...
- Niby co? - zapytał, podchodząc do łóżka.
-Ty to lepiej nigdy nie zostawiaj Sary - wybuchłem śmiechem.
- Niby dlaczego miałbym to robić?
- Bo jak to zrobisz, to wiedz, że za długo nie pożyjesz - nie mogłem się przestać śmiać.
- Z Tobą to wszystko dobrze? - spojrzał na mnie jak na człowieka urwanego z innej konstelacji.
- Sorka, ale to nie moja dziewczyna ma bitewne zapędy.
- Zaraz, co? Z kim i dlaczego chciała się bić? - spróbowałem się opanować i powiedzieć mu o tym, czego sam się dowiedziałem.
- Policja złapała Bartka - rzekłem, raptownie się uspokajając.
- Co ma jedno do drugiego?
- Jak Sara go zobaczyła, to o mały włos się na niego nie rzuciła - Shaqiri nie wytrzymał i zaczął się tarzać po podłodze.
- To ja nie wnikam co się dzieje u Was w łóżku! - powiedział w przerwach na łapanie powietrza.
- Ja Ci się nie mieszam w relacje z kobietami, więc zamknij twarz i się ogarnij. Zaraz Zuza ma przyjść - jak na zawołanie wstał i zaczął się poprawiać. - Widzisz? Wystarczy mu o niej napomknąć i od razu się uspokaja. Zakochał się nam.
- Oj tam, no i co? Macie dziewczyny, to i ja też mogę mieć, prawda?
- No tak, nikt Ci tego nie zabroni.
_________________________
Tak więc jak widać po tytule rozdziału, jest to ostatni rozdział tego bloga :)
To były wspaniałe cztery miesiące, które spędziłam na jego pisaniu. Chociaż jego początki były smutne, to wszystko kończy się szczęśliwie. To chyba dobrze, prawda?
Teraz będę się skupiać na blogu o Sarze, bo ten o Holgim i Pączku mam już napisany do końca, tylko trzeba pozostałe posty opublikować :):) Gdy skończę oba blogi, zacznę pisać kolejny, a jaki to będzie? Zobaczymy.
Podziękowania będą w kolejnym i ostatnim poście :)
~ Złapali Bartka! Nie obędzie się bez procesu, ale najważniejsze, że się odczepi!
- Jak? Kiedy?
~ Wczoraj. Za poradą Sary poszłyśmy po tym SMS'ie na policję, a oni po niewielkiej akcji w kawiarni go czapnęli.
- Cudowna wiadomość!
~ A teraz słuchaj, bo to mnie rozbroiło... Policja wyprowadza Bartka, przed lokalem czekała Sara... Jak go zobaczyła, to miała się na niego rzucić! I gdyby nie ja, to chyba by trafił do aresztu z poobijaną twarzą ~ zaczęła się śmiać, ja podobnie. Shaqiri z głośnym jękiem obrócił się na drugi bok.
- Ups, obudziłem Xherdana.
~ To Wy jeszcze śpicie?
- Tylko Shaq. Siedział do późna i debatował z Zuzą na balkonie. - spojrzał na mnie zaspany. - Myślisz, że nie wiemy? - zwróciłem się do niego, a ten pokazał mi język.
~ A to podrywy na obozie!
- Teee, przestańcie mnie lepiej obgadywać! - fuknął.
- Dobra... Ja na razie kończę, udobrucham go jakoś. Pa, kocham Cię.
~ Ja bardziej, papa ~ rozłączyła się.
- Mogłeś chociaż pójść do innego pomieszczenia. Też zacznę Cię obgadywać... Mario! - zawołał na widok Mandzukicia, który wszedł do pokoju.
- Nie, najpierw ja muszę mu coś powiedzieć...
- Niby co? - zapytał, podchodząc do łóżka.
-Ty to lepiej nigdy nie zostawiaj Sary - wybuchłem śmiechem.
- Niby dlaczego miałbym to robić?
- Bo jak to zrobisz, to wiedz, że za długo nie pożyjesz - nie mogłem się przestać śmiać.
- Z Tobą to wszystko dobrze? - spojrzał na mnie jak na człowieka urwanego z innej konstelacji.
- Sorka, ale to nie moja dziewczyna ma bitewne zapędy.
- Zaraz, co? Z kim i dlaczego chciała się bić? - spróbowałem się opanować i powiedzieć mu o tym, czego sam się dowiedziałem.
- Policja złapała Bartka - rzekłem, raptownie się uspokajając.
- Co ma jedno do drugiego?
- Jak Sara go zobaczyła, to o mały włos się na niego nie rzuciła - Shaqiri nie wytrzymał i zaczął się tarzać po podłodze.
- To ja nie wnikam co się dzieje u Was w łóżku! - powiedział w przerwach na łapanie powietrza.
- Ja Ci się nie mieszam w relacje z kobietami, więc zamknij twarz i się ogarnij. Zaraz Zuza ma przyjść - jak na zawołanie wstał i zaczął się poprawiać. - Widzisz? Wystarczy mu o niej napomknąć i od razu się uspokaja. Zakochał się nam.
- Oj tam, no i co? Macie dziewczyny, to i ja też mogę mieć, prawda?
- No tak, nikt Ci tego nie zabroni.
_________________________
Tak więc jak widać po tytule rozdziału, jest to ostatni rozdział tego bloga :)
To były wspaniałe cztery miesiące, które spędziłam na jego pisaniu. Chociaż jego początki były smutne, to wszystko kończy się szczęśliwie. To chyba dobrze, prawda?
Teraz będę się skupiać na blogu o Sarze, bo ten o Holgim i Pączku mam już napisany do końca, tylko trzeba pozostałe posty opublikować :):) Gdy skończę oba blogi, zacznę pisać kolejny, a jaki to będzie? Zobaczymy.
Podziękowania będą w kolejnym i ostatnim poście :)
Eh, Nasze kochane trio z bloga, którego w rzeczywistości zostało 2/3.... :(


,,To ja nie wnikam co się dzieje u Was w łóżku!" hahahahaha zjebałam się
OdpowiedzUsuńjak ja nienawidzę, gdy blogi, które uwielbiam się kończą:/
nie lubię szczęśliwych zakończeń, ale akurat w tym opowiadaniu zakończenie jak najbardziej mi się podoba:)
czekam na epilog <3
Happy end cudownie <3
OdpowiedzUsuńŚwietny <3
OdpowiedzUsuńCzekam na epilog :)
Nareszcie Bartek w rękach policji! :D
OdpowiedzUsuńSara rozwala tym wybuchem agresji XD
Świetny rozdział, a jedyna jego wada jest taka, że ostatni :(
Czekam na realizację coraz to fajniejszych pomysłów i oczywiście na epilog :D
Ojejku już kobiec?! Przecież dopiero co czytałam prolog :c ale ten czas szybko leci...
OdpowiedzUsuńSprawiedliwości stało się za dość można powiedzieć :) Bartek psychopata w pierdlu, wszyscy się cieszą :D
Super końcówka <3 czekam na epilog i inne Twoje blogi :)
Pozdrawiam, życzę weny :*
boże, czemu ostatni. XD
OdpowiedzUsuńpłakałam jak sobie wyobraziłam Sarę rzucająca się na Bartka, aż mama się spytała, czy ze mną wszystko okej. :v
czekam na epilog, bo co mam zrobić. :/ / Vika
Hahaha agresywna Sara :D
OdpowiedzUsuńJa też bym nie chciała wiedzieć co dzieję się w ich łóżku ahaha :D
< serio Jagoda, serio... Nie zwracaj uwagi, jestem po prostu głupia XD>
To nie może być już koniec.
Mam nadzieję, że będzie mały Hoger lub mała Lena...
Czekam na to :D
Buziaki ;**
Zakochał się, o matko <3
OdpowiedzUsuńhaha, Sara jak zwykle rozwala system :D a Xherdi jakiś taki ciekawski, no no... :D
szkoda, że ostatni :C
no i niestety nasze trio już nie będzie razem :c złamali mi tym serce...